Postanowiłam niedobrowolnie odpocząć od komputera, od którego jestem uzależniona. Po kupnie wycieczki, byłam pewna, że będę mogła go ze sobą zabrać, ale niestety zażarta batalia z mamą nie skończyła się moją wygraną... Poległam! Ale wyszło mi to na dobre, bo w hotelu dzieci gimnazjum oblegały WiFi, więc dostanie się do darmowej sieci graniczyło z cudem. Nie musiałam taszczyć dodatkowych dwóch kilogramów.
Zaczęłam tak ni z gruszki, ni z pietruszki i nie podałam podstawowych informacji. Jeśli jesteś bystry (w co nie wątpię, w ogóle), zapewne domyśliłeś się, że byłam w kraju pasty (nie do butów), nieogolonych ciał i pedałów. Tak! Witajcie w Italii!
Cóż, z racji tego, że nie jestem pełnoletnia, byłam zmuszona wyjechać na obóz z różnymi dziwnymi osobistościami. I właśnie te osobistości, ich uczynki i poczynania najbardziej mnie zadziwiły. Były sobie dziewczyny, młodsze ode mnie o 3-4 lata, którym chyba bardzo śpieszy się do życia staruszki, bo nawalały taką ilość tapety na twarz... Najwidoczniej to normalne. Poza nimi, była grupka bardzo intrygujących młodzieńców, którzy okradli przyhotelowy bar z piw, pamiątki "pożyczali" ze stoisk i z jednym kolegą bawili się w "schowaj mi 50 euro i nigdy nie oddaj". Wszędzie panoszyło się chamstwo i protekcjonalność.
A teraz ta przyjemniejsza część :)
Pierwsze kilka dni po morderczej podróży autokarem wypełnionym nieumytymi bachorami plażowaliśmy w miejscowości o wdzięcznej i uroczej nazwie Cesenatico. Trafiliśmy akurat na różowe dni, jakieś święto związane z rozpoczęciem lata. Wszyscy Włosi i inne nacje, które przybyły nad Adriatyk, miały jakiś różowy element odzienia. Wszędzie można było dostrzec tanie, szajsowate kapelusze za 3 euro, pachnące kurzem łańcuchy z różowymi kwiatuszkami, męskie bluzeczki z dekoltem do pępka. To całe różowe ubranko sprawiało, że i tak już pedałowaci Włosi (grzywy na Zaitseva i dwudniowe zarosty, ewentualnie moda jezusowa) wyglądali na jeszcze bardziej spederaszczonych. Ale tyłki mają ładne.
 |
| Plaża w Cesenatico |
 |
| Różowe noce w tej malutkiej, turystycznej miejscowości. |
Jeżdżąc do takich nadmorskich miejscowości wypadałoby znać podstawy podstaw włoskiego, by coś kupić, zamówić kawę lub spytać się o drogę. Włosi za ladą nie potrafią mówić po angielsku! Chyba że jesteś największym szczęściarzem pod słońcem i natrafiłeś na takiego, co potrafi się przedstawić.
Kolejna sprawa. Przy brzegu chodzi wiele czarnoskórych, którzy sprzedają wyroby niewiadomego pochodzenia. Strzeż się ich! Nie muszę chyba przypominać o kieszonkowcach, złodziejach i innych typach spod coraz to bardziej ciemnych gwiazd. W większych miejscowościach, takich jak Rzym, Asyż, Wenecja czy San Marino, nie musisz nawet szkolić się w swoim angielskim. Gdy wysiadłam z autobusu na parkingu w San Marino, pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to sklep z wielkim szyldem: SKLEP MONOPOLOWY. Obok znajdowała się PERFUMERIA POLSKA. Idziesz ulicą, ze wszystkich stron słyszysz pokraczne "dzień dobri!".
 |
| A to bardzo dziwna rzeźba w San Marino. Po dłuższych oględzinach stwierdziłam, że to orgia komarów. |
 |
| Wiem, taka ze mnie utalentowana zdjęciorobka. |
 |
| To także San Marino. |
 |
| I to też. |
 |
| San Marino |
 |
| A ile kasy wytrzepali od tych naiwnych dziewek! |
Będąc w aquaparku stwierdziłam, że pomimo końskiej urody, Włoszki są całkiem zgrabne. Mój zachwyt przeminął, gdy podniosły rękę. Gąszcz jak w Nizinie Amazonki! Nieprzemierzone chaszcze i niezdobyte lądy! Maczetą nie poskromisz! I mają wulkany z ropą na plecach.
To natomiast są zdjęcia z Mirabilandii, parku rozrywki. Chciałam pójść na koło młyńskie, ale było zamknięte z powodu wiatru.
 |
| Chcesz zostać Miss mokrego podkoszulka? Zapraszam. |
 |
| A to jest iSpeed, najszybsza kolejka górska w Europie. Podobno. Osiąga do 140km/h. |
 |
| Najstraszniejsza rzecz pod słońcem. Przebija nawet karaluchy. |
 |
| W takich ustronnych miejscach można se złapać oddech. |
 |
| O! Tu była świetna zabawa :D Najlepszy dom strachów w jakim byłam. |
W Rimini, miejscowości także nadmorskiej, położonej nieopodal Cesenatico, myślałam, że jestem ponownie w Polsce. Włocha nie uświadczysz! Zewsząd tylko polskie kolonie, polscy turyści, polskie autobusy, wszystko polskie! Włocha ze świecą szukać. Podobnie w San Marino, polactwo się rozmnożyło i tam. Natomiast w większych miejscowościach, szczególnie w Wenecji, nagromadzenie Azjatów. Lubią robić zdjęcia blondynom, więc przygotuj firmowy uśmiech.
Wenecja, miasto położone na mulistych wysepkach, bardzo niestabilne.
 |
| Nie myślcie sobie, taka podróż jest droga i śmierdząca. |
 |
| Pan chyba będzie miał ciepłą niespodziankę na głowie. |
 |
| Miasto zbudowane na pierdyliardzie wysepek. |
Odbyłam wycieczkę, którą nazwałam "zapierdzielaj metrem i zwiedź Rzym w 5 godzin". Czułam się jak smażona krewetka i na domiar złego, wszystkie najważniejsze, najpiękniejsze i najsławniejsze budynki, zabytki całe w rusztowaniu! Po co czekać do września z konserwacją i odnową obiektów, jeśli to można zrobić w czerwcu, akurat w sezonie turystycznym. Ale to są Włosi, remonty odkładali kilka lat (jak nie kilkanaście czy kilkadziesiąt) i nagle im się przypomniało.
 |
| Dworzec ze sławnymi kiblami - opis poniżej :D |
 |
| Parkingi. Włosi w ogóle nie przestrzegają ruchu drogowego. Piesi przechodzą kiedy chcą i gdzie chcą, zatrzymują się na rondach, stoją sobie na nich, na skrzyżowaniach, przechodzą na czerwonym. Znaki drogowe to dla nich ozdoba. |
 |
| Plac św. Piotra. Rusztowania. I nie jest taki wielki, jaki się w TV wydaje. |
 |
| Niewidzialny człowiek, Bóg nie obdarzył ich ciałem, więc zarabiają na swojej niepełnosprawności. |
 |
| Fontanna di Trevi w całej swej okazałości. |
 |
| Pizzę można kupować w takich kawałkach, na szybko. I oczywiście jest bardzo dobra. |
 |
| Stare miasto, świątynia Saturna znajdująca się na tamtym odległym wzgórzu, liczy sobie 2500 lat! |
 |
1. Koloseum. Jeśli wierzycie, że w głównej loży siedział Neron i oglądał mordujących się nawzajem gladiatorów (jak w "Quo vadis"), to się mylicie. Koloseum zostało wybudowane po jego śmierci.
2. Rusztowanie. |
 |
| Tutaj stał kolosalny posąg Nerona, na przeciwko Koloseum. Początkowo Koloseum nie było Koloseum, nazwa ta wzięła swój początek właśnie od owego ogromnego pomnika. |
Zabawny w Rzymie był widok facetów w garniakach, biznesmenów na skuterkach. Ruch we Włoszech w miastach głównie opiera się na skuterkach, motorkach, czy małych, dwuosobowych samochodzikach. Związane jest to z zabudową i szerokością ulic. W Wenecji samochodów nie ma w ogóle, poruszają się tramwajami wodnymi, gondolami, czyli taksówkami wodnymi (5-osobowa 80 euro, rozbój w biały dzień!). Pojazdy kołowe zobaczysz tylko na obrzeżach.
Może trochę ponarzekałam, lecz Włochy to nadal bardzo urokliwe państwo, podobnie San Marino. W tym drugim niezrównane, zapierające dech w piersiach widoki, czyste, przepiękne, wąskie uliczki. A, co do czystości. W Rzymie potrzeba ponagliła mnie w kierunku szaletów dworcowych. Zapach ekskrementów nigdy nie był tak odurzający, uderzający i przytłaczający, jak tam. Raj dla koprofilów. W kabinie, którą miałam przyjemność odwiedzić, nie uświadczyłam żadnego śmietnika, który w damskiej toalecie jest niezbędny do wyrzucenia brudnych, zakrwawionych, śmierdzących podpasek. Skoro nie było śmietniczka, te brudne, zakrwawione i śmierdzące podpaski były porozrzucane po całej podłodze. Smacznego.
 |
| Asyż, miasto położone na wzniesieniu. |
 |
| Wszystkie budowle są z tego kamienia. |
 |
| Rysujący pan. |
 |
| Uwielbiam te wąskie uliczki. |
Odwiedzając Włochy, należy trzymać się kilku prostych zasad: nauczyć się trochę włoskiego, trzymać w metrze plecak na brzuchu, nie kupować wody od Arabów w Rzymie (chociaż bardzo kusi, gdyż mają wodę z lodem, ale jest ona niewiadomego pochodzenia. Wyciągają butelki ze śmietników, wlewają wodę, mają specjalne zakrętki, żeby wyglądało autentycznie, ale niestety tak nie jest. I oczywiście jest droga, normalnie pół litra kosztuje 50 centów, oni sprzedają po 1-2 euro.) i nie korzystać z darmowych toalet!