sobota, 28 czerwca 2014

Jak zostać nieśmiertelnym #4 | Wakacje!

Nadeszły wakacje, czas błogiego lenistwa, leżenia do góry brzuchem, zabijania zombie, wygnania z naszej planety kosmitów, knucia przeciwko kobietom (mam już jeden plan, ale to kiedy indziej) i dopingowania naszym w Lidze Światowej. To także czas nadrabiania różnych serii, których jest wstyd nie znać (wstydzę się tego, że nie znam).

Więc dzisiaj o seriach, które TRZEBA znać.

Mówimy oczywiście o serialach kultowych, nie badziewnych z ostatnich sezonów (a te są okropne, poza paroma wyjątkami). Dzisiaj zaczęłam Neon Genesis Evangelion. Jakoś nie mogłam się przekonać do tej serii ze względu na obecność mechów, ale skoro Code Geass mi się podobał, to należy dać szansę NGE.
Mam zamiar skończyć pierwszy sezon Dragon Balla, ale niestety, tam nie ma walk rodem z DBZ, fabuły godnej OP nie uświadczycie, ale przecież DB to pierwowzór wszystkich shounenów! Ojciec Ichigo, Luffy'ego czy Natsu (FT nie polecam, nudne, przeżarte, odgrzewane kotlety, ale to taka dygresja). Pozycja obowiązkowa.

Zastanawiałam się również nad starą wersją Sailor Moon, na szczęście wychodzi odnowiona, bez fillerów, w pełni oparta na mandze, więc warto poznać.


A co z grami? Kwintesencja nołlajfienia, mile spędzony czas przy akompaniamencie agonii zarzynanych ludzi, raj dla małych sadystów, którzy w prawdziwym świecie obawiają się poniesienia konsekwencji za swoje czyny. Gry dają upust ich chorej fantazji. Nawet w Mario fani lolit i małych zwierzątek znajdą coś dla siebie.

Na Steamie jest teraz dużo przecen - ostatnio były wszystkie części Saints Row z dodatkami za ok. 70 zł (w sklepie tyle kosztuje sama czwarta część bez dodatków). W Kerfurze są tanie gry, hity ostatnich lat - Fallout NV, Borderlands, czy Deus Ex - nie grałam jeszcze w te dwie ostatnie. Natomiast Fallout jest dla ludzi, którzy cenią sobie obcowanie płciowe z różnymi dziwnymi stworami - ghullami czy robotami-prostytutkami. Ogólnie całkiem zabawna gra :)


Co do książek, nadrabiam lektury, które nie są obowiązkowe, ale warto znać, by powiększać swój habitus i lepiej zdać maturę rozszerzoną z polaka. Kupiłam se te tanie z Grega - Przedwiośnie Stefana Żeromskiego, Zbrodnię i karę Fiodora Dostojewskiego oraz Dekameron Giovanni Boccacciego.

Film mi się spodobał, więc postanowiłam przeczytać książkę. Nie jest gruba :)
...

Jak tak teraz myślę, to nie będą leniwe wakacje... A tu trzeba plany podboju świata wymyślać!
......................................
fearful - przerażający

sobota, 21 czerwca 2014

Jak pić herbatę w przerwach między podbojami świata #2 | Perfect Blue

Ostatnimi czasy zniewalanie świata stało się bardzo nużącym i monotonnym zajęciem. Same zwycięstwa, żadna nacja nie potrafi przeciwstawić się mojej potędze. Także na jakiś czas odstawiam podboje i skupiam się na leniuchowaniu, żarciu galaretki w czekoladzie (mmm, ta z Mieszko), spaniu, piciu herbatki i oglądaniu.

Jakiś rok temu kupiłam Perfect Blue za 2 zł w jakiejś taniej księgarni, ale nie miałam ochoty, by zgłębić tajemnicę kryjącą się w tym filmie. Oglądaliście Czarnego Łabędzia? Spodziewajcie się podobnego psychomózgorozjebca.

polska okładka, warto było dać 2 zł za taki film :D


Film powstał w 1997 (czyli ma już trochę latek), reżyserią zajął się Satoshi Kon, znany z choćby Papriki. Na Wikipedii piszą, że produkcja bazuje na nowelce o tym samym tytule (a wiadomo, że wiki nie kłamie). Łooo! Ale czarne chmury za oknem!
No ale wracając. Fabuła kręci się wokół młodziutkiej, słodziutkiej, śliczniutkiej, odzianej w różowiutkie falbaneczki, wschodzącej gwiazdeczki Mimy Kirigoe, która postanawia spróbować swoich sił w aktorstwie. Odchodzi ze swojego zespołu i wpycha się do obsady jakiegoś znanego serialu kryminalnego. Niestety, wszyscy potępiają podjętą przez nią decyzję, oprócz menadżera czy jakiegoś tam pana stojącego nad nią w hierarchii. Nawet fani krytykują jej wybór, a w szczególności jeden, który wygląda jak owłosiona dżdżownica z oczami i zębami (a wszyscy wiemy, że te pierścienice nie mają twarzy). Sama Mima ukrywa swoje niezadowolenie i mieszane uczucia co do aktorstwa - trochę namieszałam, ale to głównie zasługa i wpływ menadżera, że postanowiła zasmakować w aktorstwie - jej wewnętrzne JA prześladuje ją, doprowadzając tym samym do załamania nerwowego. Dziewczyna sama nie wie, kim jest, co robi, fikcyjna rzeczywistość, którą realizuje na planie filmowym, miesza się z tą w prawdziwym życiu. Głównym czynnikiem, który zniszczył jej piękny, niewinny świat, jest bardzo brutalnie ukazany gwałt na Mimie (oczywiście część scenariusza). Po tym osoby mające coś wspólnego z wielkim upadkiem dziewczyny, zaczynają ginąć jak psy w pięknym, krwawym stylu.

Ktoś zaczyna mieć problemy z psychiką.



Światy, w których żyła Mima, zostały ukazane na podstawie kontrastu - gwiazda pop dostawała słodkie listy miłosne, wszyscy ją kochali, szanowali, niestety weszła w brutalny świat kina kryminalnego, gdzie została, mówiąc kolokwialnie, zeszmacona, upadła jak Łagodna z obrazem na bruk.

Animacja jest prześliczna, uwielbiam taką starą, dopracowaną, soczystą kreskę - nie te świecące się jak psu jajca nowe produkcje. Niektóre ujęcia są bardzo odważne, na pewno film dla dojrzałego emocjonalnie widza - 12-letnie yaoistki - trzymajcie się od tego z daleka, pozostańcie w pięknym świecie incest homosexual love!

Pozycja obowiązkowa dla fanów i koneserów japońskiej/mongolskiej/chińskiej (niepotrzebne wykreśl) animacji.

................................................................................................................

manor - dwór



piątek, 13 czerwca 2014

Jak pić herbatę w przerwach między podbojami świata #1 | Gintama

Każdy dążący do zniewolenia świata ciężko pracuje, haruje jak wół na pustyni, ma głowę przepełnioną najróżniejszymi, najokrutniejszymi z najprzebieglejszych planów powalenia ludzkości na kolana. Taki człowiek, czyli ja, potrzebuje chwili wytchnienia w tych karkołomnych czasach (a nie łatwo knuć pod nosem służb porządkowych). Takim odcięciem się od otaczającej rzeczywistości może być głupawa komedyjka, jaką jest Gintama.

Manga jest niezdrowym wymysłem Hideakiego Sorachiego. Wydają ją knypki z Shounen Jumpa od 2003 roku - do teraz ma bodajże 54 tomy. Oczywiście, tak epicka manga nie mogłaby się nie doczekać wersji animowanej, która emitowana była od 2006 roku i liczy sobie tylko 265 odcinków :( I tyle z suchych faktów zerżniętych z Wikipedii.
Gintoki Sakata, leń śmierdzący, lubi dłubać w nosie, ma wzrok zdechłej ryby, infantylny, czyta Shounen Jumpa, choć ma już 20 lat. Popyla na skuterku, który co chwilę jest miażdżony i niszczony na wszelkie możliwe sposoby. Jest "szefem" Yorozuyi - firmy wynajmującej najemników, którzy zrobią dla ciebie wszystko, dosłownie wszystko, jeśli im zapłacisz. Poszukają zagubionej gigantycznej kałamarnicy, wezmą udział w procesie sądowym jako adwokat, który za wszelką cenę musi obronić Madao*, są fryzjerami i bardzo często mają bliskie spotkania z samym Shogunem, które kończą się zwykle tragicznie dla samego Shoguna.
Gin ma dwóch przydupasów. Pierwszym z nich jest Kagura, mały, silny rudzielec z klanu Yato. Dziewczynka wkurza wszystkich wkoło, wymusza swoje zdanie siłą, zdecydowana zwolenniczka hasła "najlepszym argumentem jest pięść". Przygarnęła wielkiego białego kundla, Sadaharu, który uważa ludzi za gryzaki do ostrzenia zębów. Drugi, zdecydowanie mniej ważny, słaby, pełniący tylko funkcje komiczne jest Shinpachi, syn kierownika podupadającego dojo. Nosi okulary, bez nich nie istnieje. "Shinpachi w 97% składa się z okularów, reszta to woda i śmieci" - powiedział Gin filozof.

Yorozuya - mina na srające koty na pustyni
                                           
Poza Yorozuyą istnieje policja, Shinsengumi, pilnująca "porządku" na ulicach Edo. Jej dowódcą jest zboczony impotent z prostatą, stalker siostry Shinpachiego (tego od okularów), goryl  Isao Kondo. Jego zastępcą został Majonezowy Król (on je WSZYSTKO z majonezem), naturalny wróg Gintokiego, Toushirou Hijikata, natomiast na miejsce zastępcy zastępcy wepchał się młody, niewinnie wyglądający sadysta, oczywiście lubujący się w S&M, czyhający na życie Hijikaty - Sougo Okita.

Chłopiec z bazooką to Okita (sadysta), na głazie stoi w zwykłej jak dla niego pozycji dowódca, natomiast pan z petem w otworze gębowym to Majonezowy Król


Postaci jest więcej, ale nie chce mi się wszystkich wymieniać :D

Powiem tyle, Gintama ryje mózg. Łączy w sobie wszystkie gatunki, od horroru po malutkie napomknienia yaoi. Parodiuje większość znanych tytułów - "Dragon Ball', "Bleach", "One Piece", "Naruto", "Hajime no Ippo", "Death Note", "Code Geass", "Bakuman", "Sayonara, Zetsubo-Sensei", "Berserk" czy "Kuroshitsuji" (ten shit też), "The Ring", "Gwiezdne Wojny" i wiele, wiele innych. Nie tylko anime i filmy zostają pokazane w krzywym zwierciadle - samo dowództwo w Shinsengumi zostało odwzorowane na postaciach historycznych:
dowódca - Isami Kondou, w anime Isao Kondou
zastępca dowódcy - Toshizou Hijikata, w anime Toushirou Hijikata.

W jednym odcinku zaszczyca swoją obecnością Will Smith (czy inny murzyński aktor).
Człowiek obeznany w świecie anime (i nie tylko) będzie miał wiele smaczków do odgadnięcia.
Gintama ma formę epizodyczną, każdy odcinek jest o czymś innym nie licząc kilku arców, zwykle 5 odcinkowych.
Prawie zapomniałam o wychwaleniu pierwszorzędnego soundtracku, niech żyje Jinsei wa Belt! Gdybym chciała, mogłabym napisać coś na miarę pracy magisterskiej, bo jest o czym pisać. Gintama jest pełna tajemnic i na pewno kiedyś do niej wrócę, być może wtedy zobaczę więcej odwołań i pośmieję jeszcze raz z nigdy nienudzących się gagów.

Także właśnie to robimy w przerwach między podbojami świata, oglądamy Gintame!



*Nie podaję znaczenia skrótu Madao, może tym samym zmuszę kogoś do obejrzenia anime :D

hedge - żywopłot


środa, 4 czerwca 2014

Jak zostać nieśmiertelnym #3 | Serce kwintesencją życia

Skoro już poznałeś jeden sekret nieśmiertelności i przeszedłeś pierwszy etap egzaminu na członka LRK, postanowiłam wtajemniczyć Ciebie jeszcze głębiej. Otóż wygląd zewnętrzny to jedna sprawa - jeśli jesteś piękny, pachnący i dorodny, nie oszukujmy się, możesz prawie wszystko (no, z wyjątkiem popełniania wszelkiej maści przestępstw... ale do czasu!). Wnętrze jest równie ważne - wątroba, jelitka, pęcherz i oczywiście serce.
Chcę głównie powiedzieć, że nie masz się stresować pierdołami! Trochę luzu, oczy zdechłej ryby, olanie wszystkiego ciepłym moczem (albo zimnym, jak wolisz, ale wcześniej musiałbyś je schłodzić jak piwko w lodóweczce). Ważne jest też to, aby się nie przemęczać. Zarobić, aby się nie narobić :D Oto kilka sposobów na pokonanie tych paskud:

1. Masakra w centrum handlowym.
Nie polecam ci wtargać do sklepu jak opętany chochlik machający kataną na prawo i lewo, mógłbyś kogoś niechcący uszkodzić, co skutkuje dożywotnim pierdlem. A nie chcemy przecież, by komuś coś poważnego się stało :> Mówię o małej rzezi na zombie. Odpalasz grę typu "Dead rising (2)", "L4D(2)", "Dead island (2)" czy jak ktoś lubi "Resident evil" jakąkolwiek część (osobiście nie trawię) i jedziesz z koksem! Budujesz se/znajdujesz piłę mechaniczną, wdzięczną kosiarkę lub zwykłą siekierę i siejesz spustoszenie. Bardzo miła i pożyteczna forma rozrywki.

2. Rozruszaj swój organizm.
Oczywiście nie każę Ci zakładać stroju od wuefu i zapierdzielać do najbliższego lasu! Nie, nigdy! Serce jest bardziej podatne na stres, gdy znajdziesz jakąś nieznaną formę życia... Ostatnio spotkałam jeża, to było takie ekscytujące przeżycie! Wracając, mówię o spokojniejszej formie rozruszania organizmu, czyli o udziale w paraolimpiadzie! We wdzięcznej grze "Ragdoll Olypics" wcielasz się w jakże wdzięcznego i uroczego paraolimpijczyka, stawiasz czoła trudom życia i przezwyciężasz własne słabości, aby wygrać paraolimpiadę i stanąć na samym podium!

3. Zrób se seans "Gintamy".

4. Leż jak długi.
Najwspanialszą formą wypoczynku, jaką dano mi było odkryć, jest spanie w dzień. Przychodzisz styrany do domu po ciężkim dniu, wykopałeś 3 dziury i załatałeś kolejne 3, robisz siku, ewentualnie kupę (kurde, jak to dziwnie wygląda, tak dostojnie), myjesz rączki, wpierdzielasz obiadek, idziesz do swego sanktuarium i powalasz się na zbawienne łóżko jak długi. Poduszka pachnie snem... i już nic więcej nie pamiętasz, bo zasnąłeś.

Jeśli nadal pragniesz awansować na szeregowego LRK, musisz się zastosować do tych punktów. Inaczej nigdy nie osiągniesz pełni szczęścia i nie zgłębisz tajemnicy życia wiecznego.

                            Od dzisiaj to Twój bóg. Brać mi z niego przykład!

Ogłoszenie parafialne:
Jeśli jakakolwiek feministka po przeczytaniu tych wypocin została urażona tym, że piszę wyłącznie w formie męskiej, już tłumaczę czemu. Otóż zwracam się do Ciebie per człowiek, TEN człowiek. Więc proszę nie mieć mi tego za złe :) A to, że nie darzę feministek sympatią, to już inna sprawa.

wretched - nieszczęśliwy


niedziela, 1 czerwca 2014

Jak zostać nieśmiertelnym #2 | Zasada 7/7

Wszyscy kochamy lato, wakacje czają się za rogiem - morze, jezioro, wodospad i... autobusy. Uwielbiam te dni, gdy na dworze +100 stopni, ulice parują, dachy samochodów falują, leniwe muchy ukrywają się w cieniu i równie leniwi ludzie, którzy wsiadają do pojazdu komunikacji miejskiej, nie zapoznawszy się wcześniej z instrukcją obsługi  mydła.

Pamiętajcie, to nie prawda, że częste mycie skraca życie! Paskudniki ze Starszej Rasy wmawiają zwykłym śmiertelnikom takie głupoty. Potem ludzie mają na sobie miliony zarazków, grzybów, wirusów, protistów i innych dziwnych i niebezpiecznych organizmów, walą jak kojot podczas okresu godowego i się tym chełpią! A małe grzybki i wirusiki już czyhają na jego zdrowie, powoli go wykańczają, przeżerają się przez powłokę skórną, docierają do mięśni, krwiobiegu, rozprawiają się z sercem i delikwent jest martwy.

Więc jeśli jednym z tych delikwentów, który myśli, że woda i mydło to dzieło samego pana Szatana, nie musisz zmieniać swoich przekonać i domysłów na temat pochodzenia środków czystości. Po prostu, zastosuj nieskomplikowaną zasadę 7/7, czyli 7 pryszniców w ciągu 7 dni tygodnia (można oczywiście uprościć do 1/1, ale to nie wygląda tak majestatycznie). Staniesz się jak młody Bóg Wschodu, a wszyscy wiedzą, że wszelkiej maści bogowie są nieśmiertelni.

I tak oto zdradziłam Ci jedną z tajemnic długowieczności. Stwórzmy grupę LRK, zlikwidujmy członków Starszej Rasy i zawładnijmy światem!

Poczujcie potęgę mydła!