Lektury. Odwieczny koszmar ucznia. Stare książki o starych czasach i starych ludziach. Co w tym dobrego? A no, jest, i to sporo.
Naszło mnie takie pragnienie, aby pomówić o lekturach, bo tęsknię za nimi :( Wiadomo, w podstawówce i gimnazjum zwykle się narzekało, w liceum mniej, ponieważ zaczęłam dostrzegać te dobre strony lektur, że jednak nie bez powodu są kanonem literatury i każą je czytać małym smrodom.. Teraz, gdy idę na studia na kierunek całkiem ścisły, nie będę miała już do czynienia z polskim i z literaturą (o ile czas pozwoli), a polski bardzo lubię. I możecie mi wierzyć albo nie, ale te niekiedy grube tomiszcza, napisane trudnym językiem, naszpikowane archaizmami lub neologizmami, z niekończącymi się opisami naprawdę są esencją wartości, poruszają trudne problemy, niekiedy aktualne i wtedy, i teraz. A oto zestawienie lektur ważnych, tych, które jako tako pamiętam (czyli podstawówkę ominę), głównie skupię się na podstawie programowej z liceum.
Dzieła antyczne Sokratesa - Król Edyp i Antygona są tymi, które trzeba znać. Poruszają wiele tematów tabu, których nie podejmowano w późniejszych okresach - głównie chodzi mi o morderstwa i kazirodztwo. Oczywiście z tych utworów można wyciągnąć całą esencję starożytności - Fatum i brak jakiegokolwiek wpływu na swój los, katharsis i niezamierzona wina. Kontrastujące postawy sióstr, model kobiety pewnej siebie, z charakterem i z jajami - bynajmniej nie chodzi o transseksualistów. W późniejszym, najdłuższym okresie znanym sztuce dominował Bóg. Średniowiecze jest mdłe, pełne modlitw, zakłamania, ślepego ufania Bogu, braku higieny, smrodu, zatęchłego powietrza i śmierci. Wspomnieć można o Tristanie i Izoldzie, ale tylko wspomnieć, nie jest to, moim zdaniem, wybitne dzieło. Godna uwagi jest Boska Komedia Dantego - powstała nawet gra i film animowany. Sam fragment o kręgach piekła jest dość interesujący i na pewno się przyda do opisywania motywów piekła na maturze.
Warto wspomnieć o renesansie, rozwoju nauki, Szekspirze i Da Vincim. Szekspir, mimo że pisał raczej nielubiane przez uczniów sztuki, prezentował w swoich dziełach złożoność charakterów, dylematy, intrygi na dworze królewskim (dobra, chodzi mi tylko o Makbeta i Hamleta, Romeo i Julia to takie niewydarzone romansidło sprzed 600 lat dla kobiet).
W baroku dominował raczej kult malarstwa i nadworne pisarstwo.
W polskim oświeceniu dominowały bajki Krasickiego, sympatyczne i zabawna Monachomachia opisująca mnichów, którzy znudzeni życiem w klasztorze wszczęli wojnę i obrzucają się klapkami.
Natomiast romantyzm to piekło dla ucznia - wieczny ból dupy Mickiewicza potrafił sprawić, że pod wpływem placebo i ja musiałam zażywać leki na hemoroidy. Dziady cz. II można zdzierżyć, bo traktuje o tym, co powinno się za życia zrobić, by go nie zmarnować i nie żałować, cz. IV o zakochanym głupcu-samobójcy, no i wisienka na torcie, czyli cz. III. Ciężko się czyta, to fakt, przynajmniej dla osoby, która nie rozumie utworów wierszowanych, ale to TRZEBA znać, by móc narzekać :) Jest tam zawarta myśl o całym okresie rozbiorów, traktowaniu Polaków i Rosjan przez cara, ukazanie biało-czarnych stron, gdzie tą białą jesteśmy my, Polacy, którzy są męczennikami i swoim cierpieniem odkupią Polskę, a Szatanem jest car - to tak w skrócie. Sytuacja polityczna, historia, hierarchia, donosicielstwo, brak skrupułów - to wszystko tam jest tylko pod grubą warstwą górnolotnego słownictwa i nic nieznaczących frazesów.
Oczywiście romantyzm to nie tylko Dziady. Bardzo miłą odmianą jest Pan Tadeusz - doceniłam dopiero za drugim podejściem - zabawne i głupawe, o szlachcie i jej zwyczajach. Drugi wieszcz narodowy - Słowacki, w odpowiedzi na Dziady cz. III napisał Kordiana z nieco innym podejściem do sprawy męczennictwa. Ten sam czas, te same realia, podobne problemy jednostki - tyle że Słowacki toleruje prometeizm, czyli poświęcenie się jednostki dla dobra ogółu. Poza tym znana wszystkim z gimnazjum Balladyna i Zemsta Olka Fredry. Zapewne z epoki preromantyzmu znienawidzicie Goethego i jego Cierpienia młodego Wertera z weltschmerzem na czele - o zakochanym głąbie, który nie mógł przeboleć faktu, iż jego luba wychodzi za mąż za innego i z tego powodu popełnia samobójstwo. Tytułowy Werter jest tak irytującym, głupim, zadufanym i ograniczonym człowiekiem, że czytając to możecie tylko podnieść sobie ciśnienie, więc nie polecam.
Zostawiając za sobą tą pełną sprzeczności epokę romantyzmu wchodzimy w jedną z tych lepszych, czyli w pozytywizm, a w nim króluje Bolesław Prus i jego Lalka. Gruba, bo gruba, ale zawiera tyle motywów - oczywiście nieszczęśliwą miłość, bohatera romantycznego pozytywistę, praca u podstaw, praca organiczna, hierarchia społeczna, miasto, portret kobiety, nauka i wiele innych. Ciekawa jest też narracja, bo w Lalce występują wszystkie - pierwszoosobowa, trzecioosobowa wszechwiedząca i trzecioosobowa personalna (w Wiedźminie też one występują). Na uwagę zasługuje też Zbrodnia i kara Dostojewskiego - o poczuciu winy po dokonanej zbrodni. Na razie najlepiej napisana książka, jaką kiedykolwiek czytałam.
Młoda Polska (modernizm) to głównie poezja Kazimierza Przerwy-Tetmajera, Leopolda Staffa i Jana Kasprowicza. Poznacie też Żeromskiego i bardzo dobre Przedwiośnie - o rewolucji, jej skutkach i zmianach zachodzących w głównym bohaterze na przestrzeni kilku lat. Wesele Wyspiańskiego należy poznać ze względu na bogatą symbolikę, znowu walkę o wolność, ale tym razem nie bierną, Wyspiański bowiem karci marazm i popiera działania. Joseph Conrad napisał niezłą historię psychologiczną Jądro ciemności, która demaskuje najgorsze świństwa, jakie wychodzą z człowieka w obliczu zagrożenia lub też stania się władcą. O pracy niewolniczej, nietzscheanizmie i o traktowaniu zwierząt lepiej niż ludzi.
W dwudziestoleciu międzywojennym tworzył bardzo ciekawy człowiek, Witold Gombrowicz, przeciwnik romantyzmu i przyjaciel maturzystów - jego eseje bardzo dobrze się czyta. Ferdydurke to jedna z tych lektur, których po przeczytaniu nie zrozumiesz, dopóki nauczycielka nie wytłumaczy na lekcji. O zinfantylnieniu, na sile wprowadzonej nowoczesności i niekiedy zwierzęcych zachowaniach ludzi. Bardzo dziwna. Bardzo. Inne warte uwagi to Mistrz i Małgorzata - o tym, że cenzura słowa może doprowadzić do zlotu czarownic, Proces o zagubieniu w urzędach (nie, tym razem nie polskich).
Wojenna literatura to głównie wiersze, później wyznania i zeznania, reportaże - Zdążyć przed Panem Bogiem - o wojnie, zachowaniach ludzi podczas wojny, tragicznych wydarzeniach, szokujących wyborach i o moralności. Medaliony - zbiór wojennych opowiadań Zofii Nałkowskiej.
Współczesna literatura warta uwagi to niekwestionowanie Folwark zwierzęcy Orwella - o totalitaryzmie i wyzysku, no i Dżuma Alberta Camusa, parabola o rozprzestrzenianiu się zła podczas epidemii (jak epidemia).
Łuhu, to by było na tyle, chyba trochę przesadziłam z tym postem, ale naprawdę zwięźle chciałam udowodnić, że lektury to (z reguły) starannie dobrane światowej klasy dzieła (nie jakieś zmierzchy), które reprezentują sobą wysoki poziom językowy, kształcą gusta czytelnika, a przede wszystkim wprowadzają do epoki i swoistego klimatu, uświadamiają, że niemożność znalezienia sobie chłopaka jest śmiesznym nastoletnim problemem poruszanym w śmiesznych nastoletnich książkach, a prawdziwe problemy i dylematy są czasami niewyobrażalne.
Naszło mnie takie pragnienie, aby pomówić o lekturach, bo tęsknię za nimi :( Wiadomo, w podstawówce i gimnazjum zwykle się narzekało, w liceum mniej, ponieważ zaczęłam dostrzegać te dobre strony lektur, że jednak nie bez powodu są kanonem literatury i każą je czytać małym smrodom.. Teraz, gdy idę na studia na kierunek całkiem ścisły, nie będę miała już do czynienia z polskim i z literaturą (o ile czas pozwoli), a polski bardzo lubię. I możecie mi wierzyć albo nie, ale te niekiedy grube tomiszcza, napisane trudnym językiem, naszpikowane archaizmami lub neologizmami, z niekończącymi się opisami naprawdę są esencją wartości, poruszają trudne problemy, niekiedy aktualne i wtedy, i teraz. A oto zestawienie lektur ważnych, tych, które jako tako pamiętam (czyli podstawówkę ominę), głównie skupię się na podstawie programowej z liceum.
![]() |
| Kadr z filmu Quo Vadis |
Wiem tylko, że niektóre podstawówki do spisu lektur dołączają pierwszą część Harry'ego Pottera :) I bardzo słusznie, bo jaka inna książka ma zachęcić młodych ludzi do czytania? No właśnie, teraz doszłam do wniosku, że celem lektur w podstawówce jest przede wszystkim wszczepienie miłości do książek. Te lektury mówią raczej o podstawowych wartościach jak szczera przyjaźń, miłość czy empatia. Są one raczej niewinne, mówiące o zabawie, komiczne - zaczytywałam się w Mateuszku Elviry Lindo, który wzorowany był na światowym bestsellerze Mikołajku. Za to które książki zdecydowanie nie nadają się dla dzieci z podstawówki, które coraz częściej nie wiedzą, czym jest książka? W pustyni i w puszczy Henryka Sienkiewicza. Do dzisiaj pamiętam negatywne wrażenia po tej lekturze, a czytałam wszystko, co mi w ręce wpadło. Zbyt długie opisy dosłownie odstraszają, zanudzają. Są lepszym środkiem nasennym niż Forsen. Poza tym Henryk Sienkiewicz zdąży dostatecznie zbrzydnąć w gimnazjum z powodu znienawidzonych powieści historycznych Krzyżaków i Ogniem i mieczem. Na szczęście nie mogę się wypowiadać na ich temat, ponieważ pani polonistka z gimnazjum uraczyła nas Quo vadis i chwała jej za to. Szczerze, nie przepadam za językiem średniowieczno-renesansowo-barokowym. Natomiast akcja Quo vadis toczy się za czasów panowania Nerona, cesarza rzymskiego, krótko po śmierci Jezusa, jest o prześladowaniu ówczesnych chrześcijan, miłości przezwyciężającej różnice kulturowe i religijne i... o czymś tam jeszcze :) W każdym razie całkiem dobrze się czyta, język jest prosty, co nie skutkuje opadaniem głowy z przemęczenia.
![]() |
| Plakat filmowy Piekła Dantego - w 1/3 oddaje książkę |
Dzieła antyczne Sokratesa - Król Edyp i Antygona są tymi, które trzeba znać. Poruszają wiele tematów tabu, których nie podejmowano w późniejszych okresach - głównie chodzi mi o morderstwa i kazirodztwo. Oczywiście z tych utworów można wyciągnąć całą esencję starożytności - Fatum i brak jakiegokolwiek wpływu na swój los, katharsis i niezamierzona wina. Kontrastujące postawy sióstr, model kobiety pewnej siebie, z charakterem i z jajami - bynajmniej nie chodzi o transseksualistów. W późniejszym, najdłuższym okresie znanym sztuce dominował Bóg. Średniowiecze jest mdłe, pełne modlitw, zakłamania, ślepego ufania Bogu, braku higieny, smrodu, zatęchłego powietrza i śmierci. Wspomnieć można o Tristanie i Izoldzie, ale tylko wspomnieć, nie jest to, moim zdaniem, wybitne dzieło. Godna uwagi jest Boska Komedia Dantego - powstała nawet gra i film animowany. Sam fragment o kręgach piekła jest dość interesujący i na pewno się przyda do opisywania motywów piekła na maturze.
Warto wspomnieć o renesansie, rozwoju nauki, Szekspirze i Da Vincim. Szekspir, mimo że pisał raczej nielubiane przez uczniów sztuki, prezentował w swoich dziełach złożoność charakterów, dylematy, intrygi na dworze królewskim (dobra, chodzi mi tylko o Makbeta i Hamleta, Romeo i Julia to takie niewydarzone romansidło sprzed 600 lat dla kobiet).
W baroku dominował raczej kult malarstwa i nadworne pisarstwo.
W polskim oświeceniu dominowały bajki Krasickiego, sympatyczne i zabawna Monachomachia opisująca mnichów, którzy znudzeni życiem w klasztorze wszczęli wojnę i obrzucają się klapkami.
Natomiast romantyzm to piekło dla ucznia - wieczny ból dupy Mickiewicza potrafił sprawić, że pod wpływem placebo i ja musiałam zażywać leki na hemoroidy. Dziady cz. II można zdzierżyć, bo traktuje o tym, co powinno się za życia zrobić, by go nie zmarnować i nie żałować, cz. IV o zakochanym głupcu-samobójcy, no i wisienka na torcie, czyli cz. III. Ciężko się czyta, to fakt, przynajmniej dla osoby, która nie rozumie utworów wierszowanych, ale to TRZEBA znać, by móc narzekać :) Jest tam zawarta myśl o całym okresie rozbiorów, traktowaniu Polaków i Rosjan przez cara, ukazanie biało-czarnych stron, gdzie tą białą jesteśmy my, Polacy, którzy są męczennikami i swoim cierpieniem odkupią Polskę, a Szatanem jest car - to tak w skrócie. Sytuacja polityczna, historia, hierarchia, donosicielstwo, brak skrupułów - to wszystko tam jest tylko pod grubą warstwą górnolotnego słownictwa i nic nieznaczących frazesów.
Oczywiście romantyzm to nie tylko Dziady. Bardzo miłą odmianą jest Pan Tadeusz - doceniłam dopiero za drugim podejściem - zabawne i głupawe, o szlachcie i jej zwyczajach. Drugi wieszcz narodowy - Słowacki, w odpowiedzi na Dziady cz. III napisał Kordiana z nieco innym podejściem do sprawy męczennictwa. Ten sam czas, te same realia, podobne problemy jednostki - tyle że Słowacki toleruje prometeizm, czyli poświęcenie się jednostki dla dobra ogółu. Poza tym znana wszystkim z gimnazjum Balladyna i Zemsta Olka Fredry. Zapewne z epoki preromantyzmu znienawidzicie Goethego i jego Cierpienia młodego Wertera z weltschmerzem na czele - o zakochanym głąbie, który nie mógł przeboleć faktu, iż jego luba wychodzi za mąż za innego i z tego powodu popełnia samobójstwo. Tytułowy Werter jest tak irytującym, głupim, zadufanym i ograniczonym człowiekiem, że czytając to możecie tylko podnieść sobie ciśnienie, więc nie polecam.
![]() |
| Szanowny Wokulski z Lalki |
Zostawiając za sobą tą pełną sprzeczności epokę romantyzmu wchodzimy w jedną z tych lepszych, czyli w pozytywizm, a w nim króluje Bolesław Prus i jego Lalka. Gruba, bo gruba, ale zawiera tyle motywów - oczywiście nieszczęśliwą miłość, bohatera romantycznego pozytywistę, praca u podstaw, praca organiczna, hierarchia społeczna, miasto, portret kobiety, nauka i wiele innych. Ciekawa jest też narracja, bo w Lalce występują wszystkie - pierwszoosobowa, trzecioosobowa wszechwiedząca i trzecioosobowa personalna (w Wiedźminie też one występują). Na uwagę zasługuje też Zbrodnia i kara Dostojewskiego - o poczuciu winy po dokonanej zbrodni. Na razie najlepiej napisana książka, jaką kiedykolwiek czytałam.
Młoda Polska (modernizm) to głównie poezja Kazimierza Przerwy-Tetmajera, Leopolda Staffa i Jana Kasprowicza. Poznacie też Żeromskiego i bardzo dobre Przedwiośnie - o rewolucji, jej skutkach i zmianach zachodzących w głównym bohaterze na przestrzeni kilku lat. Wesele Wyspiańskiego należy poznać ze względu na bogatą symbolikę, znowu walkę o wolność, ale tym razem nie bierną, Wyspiański bowiem karci marazm i popiera działania. Joseph Conrad napisał niezłą historię psychologiczną Jądro ciemności, która demaskuje najgorsze świństwa, jakie wychodzą z człowieka w obliczu zagrożenia lub też stania się władcą. O pracy niewolniczej, nietzscheanizmie i o traktowaniu zwierząt lepiej niż ludzi.
W dwudziestoleciu międzywojennym tworzył bardzo ciekawy człowiek, Witold Gombrowicz, przeciwnik romantyzmu i przyjaciel maturzystów - jego eseje bardzo dobrze się czyta. Ferdydurke to jedna z tych lektur, których po przeczytaniu nie zrozumiesz, dopóki nauczycielka nie wytłumaczy na lekcji. O zinfantylnieniu, na sile wprowadzonej nowoczesności i niekiedy zwierzęcych zachowaniach ludzi. Bardzo dziwna. Bardzo. Inne warte uwagi to Mistrz i Małgorzata - o tym, że cenzura słowa może doprowadzić do zlotu czarownic, Proces o zagubieniu w urzędach (nie, tym razem nie polskich).
Wojenna literatura to głównie wiersze, później wyznania i zeznania, reportaże - Zdążyć przed Panem Bogiem - o wojnie, zachowaniach ludzi podczas wojny, tragicznych wydarzeniach, szokujących wyborach i o moralności. Medaliony - zbiór wojennych opowiadań Zofii Nałkowskiej.
Współczesna literatura warta uwagi to niekwestionowanie Folwark zwierzęcy Orwella - o totalitaryzmie i wyzysku, no i Dżuma Alberta Camusa, parabola o rozprzestrzenianiu się zła podczas epidemii (jak epidemia).
Łuhu, to by było na tyle, chyba trochę przesadziłam z tym postem, ale naprawdę zwięźle chciałam udowodnić, że lektury to (z reguły) starannie dobrane światowej klasy dzieła (nie jakieś zmierzchy), które reprezentują sobą wysoki poziom językowy, kształcą gusta czytelnika, a przede wszystkim wprowadzają do epoki i swoistego klimatu, uświadamiają, że niemożność znalezienia sobie chłopaka jest śmiesznym nastoletnim problemem poruszanym w śmiesznych nastoletnich książkach, a prawdziwe problemy i dylematy są czasami niewyobrażalne.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz