Jako że ostatnio bardzo dużo podróżuję, głównie od pokoju do lodówki, postanowiłam wybrać się na trochę dłuższą wyprawę, a mianowicie do Norwegii na Lofoty. To pierdyliard małych, skalistych wysepek wyłaniających się z mórz, oddzielonych przez jeziora, rzeczki, stawy, kałuże, wodospady i wodospadziki. Trafiłam akurat na jasne noce, czyli na ten półroczny okres, kiedy dzień jest dłuższy od nocy albo całkowicie go eliminuje. Tata odebrał nas (mnie i moją mamę) z lotniska Evenes o 22, a do Svolvar, w którym mieszka mój ojciec, jedzie się jeszcze małe 2-3 godzinki. O tej porze roku laik nie jest w stanie odróżnić dnia od nocy. Kiedy dotarliśmy na miejsce o około 1 w nocy (czas taki sam jak w Polsce), słońce dawało czadu po oczach i śmiało można by było się opalać.
Wracając do lofotowej drogi. Widoki są po prostu niesamowite. Jeziora, góry, słońce nieśmiało wyglądające zza wzniesień. Często przejeżdża się tunelami, jeden jest nawet po wodą! Na poboczach renifery i łosie. Jest to klimat umiarkowany chłodny, więc wszystkie roślinki, które u nas kwitną w kwietniu, tam zaczynają dopiero pod koniec czerwca/na początku lipca. Poznać to można po moim czerwonym nochalu i po gilach wdzięcznie cieknących z nosa.
 |
| Ten placyk pełni funkcję ryneczku - jest tu jedzonko, pamiątki, ale strasznie drogie, więc nie opłaca się kupować. Jest to też istna Wieża Babel - można tu spotkać tak wiele narodowości - od Niemców, którzy są tu już normalnością, po Chińczyków. |
Sama miejscowość lub mieścina, jest niewielka. Zamieszkują ją nie więcej jak 5 tysięcy mieszkańców, z czego Norwega szukać ze świecą. Podczas pierwszego spaceru wypadały mi oczy ze zdziwienia, że jest tam tak dużo czarnych i brązowo-żółtych. Nawet nad nami mieszkali Rumuni. Polaków też niczego sobie - gdy poszłam kupić bilet do muzeum lodu, chciałam pochwalić się swoim angielskim i się produkowałam, pot ciekł mi strugami po skroniach, po czym okazało się, że pan sprzedawca to Polak... Poza tym, ludzie są bardzo mili, kulturalni, nie stresują się, żyją spokojnie, tak zwane 'no stress'. Mają, delikatnie powiedziawszy, wyjeb***. Polacy powinni się uczyć od Norwegów kultury na drodze, którzy zawsze, gdy tylko widzą zbliżającego się przechodnia do jezdni, zatrzymują się, cierpliwie czekają, nie wyzywają, nie próbują go przejechać, nie pokazują środkowych palców, tylko siedzą za kółkiem i się uśmiechają. Idąc górskim szlakiem, każdy Norweg pozdrawia cię serdecznie dźwięcznym 'hello' lub 'hi'. A co do gór, jeden szczyt został wdzięcznie przez Polaków nazwany Zębami Teściowej.
 |
| Sławne Zęby Teściowej. |
 |
| Te ptaki mutanty są ze 3 razy większe od naszych bałtyckich mew. I robią z 3 razy więcej hałasu. I kup. |
Norwedzy nie znali słowa "kradzież", dopóki nie zaczęli przyjmować obcokrajowców, w tym głównie Polaków, którzy nauczyli ich znaczenia tego wspaniale brzmiącego po polsku terminu. Pootwierane garaże i domostwa nocą i samotne rowery na chodnikach pozostawione daleko od domu to tylko kropelka w morzu norweskiego zaufania i niewinności. Oczywiście zaufaniem tym obdarzają tylko rodaków, a Polacy niezaprzeczalnie nie są traktowani jak rodacy. Było parę wydarzeń, których głównymi bohaterami byli właśnie Polacy nieznający zasad panujących w tym prostym kraju. A tu zaiwanili rower, bo myśleli, że ktoś go porzucił, a tu zawitali w czyimś garażu, bo w nim światło się paliło w nocy, a to oznaczało "bierz co chcesz".
 |
| Te czerwone klocki to domki letniskowe. Mają swoją nazwę, ale już nie pamiętam :D |
Turystów na północy Norwegii poznasz od razu - podczas 14-sto stopniowych "upałów" Norwedzy wskakują w odzież letnią, często krótkie rękawki, spodenki, chodzą nad jezioro i się kąpią. Podczas spaceru ubrałam kurtkę zimową, a że piździło jak w Kieleckiem, przysłoniłam uszy kapturem i udawałam człowieka lodu. A obok mnie, norweskie dziecioki, skaczą z głazu do krystalicznie czystej wody. Pospiesznie zdjęłam kaptur.
 |
| Ta kręta droga prowadzi na szczyt góry, na który wtedy zmierzałam. |
 |
| To szczyt tej góry. Niestety, mój wrodzony lęk wysokości nie pozwolił mi na niego wejść, gdyż przejściem była kładka metr na metr, a pod nią urwisko. Więc stałam przed szczytem. Widoki przednie. |
Odczuwalna temperatura zmienia się bardzo szybko, kiedy zajdzie słońce i wieje, momentalnie robi się -1000 stopni, natomiast gdy słoneczko wyjdzie zza chmur i przechodzi się między domami, gdzie wiatr nie dosięga, obciekasz potem, bo wcześniej założyłeś kurtkę zimową.
 |
| Gra o Tron VI: Lodowy Król |
I to tyle, tego posta pisałam ponad miesiąc, nie mogłam wymęczyć ostatnich 2-3 akapitów, więc początkowy zamysł odszedł w niepamięć i nigdy nie wróci. Norwegia tylko dla morsów!
 |
| Najlepszą atrakcją było pójście do akwarium w Kabelvag. Nie mieli zbyt wielu okazów, ale samo to, że mogłam sobie pomacać jeżowce i rozgwiazdy, było milusie :3 Na zdjęciu flądra. |
 |
Ostatniego dnia pojechaliśmy na plażę. Oczywiście powstaje ona podczas odpływów - multum ludzi rozbija namioty na wielkich skałach i smażą się na nich jak na patelniach.
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz