środa, 24 sierpnia 2016

Jak pić herbatę w przerwach między podbojami świata #14 | Tokyo ghoul

O matulu. Myślałam, że bezpowrotnie straciłam tego bloga - wchodziłam i w ogóle nie działał. Po co więc się trudzić i stwarzać nowego? Więc więcej tu nie zaglądałam. Lecz ostatnio coś mnie tknęło i chciałam powrócić do pisania, bo czuję, że tracę umiejętności... Miał to być post o książkach popularnonaukowych, ale się rozmyśliłam i po dłuższym wytężaniu mózgownicy postanowiłam wrócić do korzeni - do anime.

Trzeba przyznać, że maseczkę ma niczego sobie : >

Coś lekkiego i niewymagającego, czyli Tokyo Ghoul, z którego, prawdę powiedziawszy, pamiętam tylko genialny opening...

Jak już powszechnie wiadomo, marszczelce kochają wszelkiego rodzaju zombie, więc ciężko im ominąć nawet największy shit. Nie, pierwsza seria nie jest takim shitem, o ile oglądasz bez cenzury :>
Do rzeczy.
Anime opowiada historię zwykłego (a jakże) mężczyzny (czy Kaneki to już facet czy nastolatek?) Kanekiego Kena niepotrafiącego znaleźć sobie normalnej dziewczyny. Kiedy w końcu umawia się ze skromną okularnicą, równie nudną jak on, zakochuje się po uszy i już, gdy miało dojść do pierwszego pocałunku... ta odgryza mu połowę szyi. Tak, proszę państwa, zaskoczenie, kobitka była ghoulem, wybitnie brutalnym i rozsmakowanym w mięsie facetów. W każdym razie Kaneki ucieka, ona go goni, blablabla, on już na skraju śmierci, spadają na nich belki, ona umiera, a on ciężko ranny trafia do szpitala, gdzie lekarz przeszczepia mu (chyba) żołądek tejże ghoulki. I tak oto Kaneki staje się pół ghoulem, pół człowiekiem - nie może przyjmować normalnego pokarmu - może żywić się tylko ludzkim mięsem i... kawą.

Tak mniej więcej przedstawia się fabuła pierwszego odcinka pierwszej serii. Cóż, pomysł całkiem ciekawy, miło jest patrzeć, jak cichy i moralnie "prawy" Kaneki zostaje zmuszony do zasmakowania w ludzkim mięsie, jak broni się przed nową naturą, jak ciężko mu zaakceptować nowe życie, nowe otoczenie i "znajomych". Pierwsza seria (bo będę tu mówić i o tej drugiej) jest całkiem znośna - raczej fabuła trzyma się kupy, wydarzenia spójnie się przeplatają - ogólnie zarzutów nie mam (wybaczcie, postaci już średnio pamiętam). Niestety, dobra pierwsza seria przerodziła się w totalny bullshit w drugim sezonie... TOTALNIE NIE WIADOMO, O CHUJ CHODZI. Kaneki z jakichś wybujałych powodów staje się emo na 100 levelu, dostaje powerupy z dupy (wolałam, gdy był popychadłem w pierwszym sezonie, bo to było naturalniejsze i normalniejsze w jego sytuacji). Nieracjonalne zachowania policji, bohaterów - podczas napadu policji na tę kafejkę inne ghoule, zamiast pomóc, to się gapiły i komentowały, po co się tu zebrały. Szczerze, szkoda mi psuć klawiatury, komentując tę serię...

Tak, ten białasek to Kaneki po przemianie... Spójrzcie tylko na te emowskie oczęta... 


Tak, wyszłam z formy i jestem zawiedziona sama sobą, że nie potrafię już nic ładnego stworzyć. Chyba muszę częściej wylewać tu swoje żale, może mi się polepszy... W każdym razie, twórcy zafundowali nam papkę dla mózgu, zmarnowałam 5 godzin mojego życia. Po prostu nie.

P.S. Nie przyłożyłam się do pisania tego posta, przepraszam.

....................................................................................................................................................

TK - Unravel

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz