Kilka lat temu bardzo sławną i cenioną produkcją stał się film animowany Pixara i Disneya "Gdzie jest Nemo" (kiedy ze szkołą miałam iść na ten film do kina, zarzygałam w domu całą łazienkę i nie poszłam ;C) przedstawiający zmagania małej rybki imieniem Marlin, która poszukiwała swojego jedynego, zdeformowanego i zmutowanego syna Nemo porwanego przez krwiożerczego człowieka i uwięzionego w akwarium dentysty.
Ku ścisłości, Marlin to był mężczyzna, ojciec, a przynajmniej tak go przedstawiano w filmie. Bardzo waleczny, odważny, oddany i zawzięty. Jak na zwykłego błazenka, amfipriona, odznaczał się niespotykaną inteligencją, walecznością, odwagą, oddaniem, zawziętością i... męskością.
Z tą męskością u błazenków to różnie bywa. Poczytawszy trochę o tych rybach i dowiedziawszy się paru, a mianowicie jednego, przerażającego faktu, dzieciństwo przebiegło mi przed oczami, legło w kopalnianych gruzach podświadomości. To całe męstwo Marlina nie było już takie wiarygodne.
Otóż wszystkie błazenki rodzą się... mężczyznami. Dopiero w późniejszych stadiach rozwoju można zauważyć dosyć widoczny dymorfizm płciowy. Samicami stają się osobniki większe, osiągające do 14 cm długości. Samce przy nich to małe knypki, pełniące funkcję pachołka, są dwa razy mniejsze od samic. Kobiety błazenki przyjmują ciemne ubarwienie, podczas gdy mężczyźni pozostają czerwoni. Jak to wśród ludzi, samce, których przeznaczeniem jest zamiana w kobietę, są bardziej agresywne od tych mniejszych. W tym związku to samica chodzi w spodniach. Tatuś ryba trzącha płetwami ze strachu, mamusia chodzi na zwiady, a tatuś zostaje w ukwiale i opiekuje się małymi samczymi jajeczkami wraz z niepłodną samczą gwardią.
Błazenki łączą się w pary na całe życie. Są pełną rodziną dla swoich ikrowych, nienarodzonych jeszcze dzieci. W ukwiale, w którym mieszkają, rządzą jako para aktywnych seksualnie błazenków, szefują rybom, męskim, niezdolnym do rozrodu amfiprionom, które zajmują się ich ikrą. Gdy kochająca rodzina się rozpada, czyli gdy mama umiera, tata musi porzucić swą męską dumę i przyodziewa damskie barwy, i zaczyna rodzić dzieci, znaczy składać ikrę. Możliwe, że wiąże się to z ich silnym przywiązaniem do własnego terenu. Nie chcą oddawać go innym rybom. Ale jak tata samica (która była mężczyzną) później zachodzi w ciążę bez partnera? Otóż każdy bezpłodny samiec zamieszkujący ten konkretny ukwiał, który niańczył niesforną ikrę szefostwa, członek gwardii samczej, staje się potencjalnym kandydatem dla samicy. Zostaje nim najwyżej postawiony w hierarchii osobnik.
Zostawiając już w spokoju ich hermafrodytyzm sekwencyjny należy wyjaśnić pewną kwestię. Jak to się dzieje, że zamieszkujące ukwiały amfipriony nie są zabijane przez te osiadłe bezkręgowce? Otóż ciało błazenków pokrywa maskujący śluz, dzięki któremu są jak rybie ninja. Ukwiał nic nie podejrzewa i bierze je za koralowce. I tak sobie żyją w zgodzie i symbiozie, w zdrowiu i chorobie... A jednak nie. Jeśli rybka zostanie ranna, wtedy bariera ochronna nie działa na podejrzliwe ukwiały, Taki osobnik ginie na miejscu.
Wszyscy pamiętamy, że Nemo nie miał matki ani rodzeństwa. Zaatakowała i pożarła je wielka barakuda. W takim razie Marlin powinien już dawno przejść przemianę zewnętrzną i stawić czoła swej kobiecej naturze. Ale filmy jak zwykle kłamią i nie warto czerpać z nich żadnej wiedzy.
Ciekawe, czy jego męskie, waleczne serce stałoby się kobiece...
...........................................................................................................
admonish - upomnieć
![]() |
| Tutaj Marlin powinien zmienić płeć. |
Z tą męskością u błazenków to różnie bywa. Poczytawszy trochę o tych rybach i dowiedziawszy się paru, a mianowicie jednego, przerażającego faktu, dzieciństwo przebiegło mi przed oczami, legło w kopalnianych gruzach podświadomości. To całe męstwo Marlina nie było już takie wiarygodne.
![]() |
| W naturalnym środowisku~~! |
Otóż wszystkie błazenki rodzą się... mężczyznami. Dopiero w późniejszych stadiach rozwoju można zauważyć dosyć widoczny dymorfizm płciowy. Samicami stają się osobniki większe, osiągające do 14 cm długości. Samce przy nich to małe knypki, pełniące funkcję pachołka, są dwa razy mniejsze od samic. Kobiety błazenki przyjmują ciemne ubarwienie, podczas gdy mężczyźni pozostają czerwoni. Jak to wśród ludzi, samce, których przeznaczeniem jest zamiana w kobietę, są bardziej agresywne od tych mniejszych. W tym związku to samica chodzi w spodniach. Tatuś ryba trzącha płetwami ze strachu, mamusia chodzi na zwiady, a tatuś zostaje w ukwiale i opiekuje się małymi samczymi jajeczkami wraz z niepłodną samczą gwardią.
Błazenki łączą się w pary na całe życie. Są pełną rodziną dla swoich ikrowych, nienarodzonych jeszcze dzieci. W ukwiale, w którym mieszkają, rządzą jako para aktywnych seksualnie błazenków, szefują rybom, męskim, niezdolnym do rozrodu amfiprionom, które zajmują się ich ikrą. Gdy kochająca rodzina się rozpada, czyli gdy mama umiera, tata musi porzucić swą męską dumę i przyodziewa damskie barwy, i zaczyna rodzić dzieci, znaczy składać ikrę. Możliwe, że wiąże się to z ich silnym przywiązaniem do własnego terenu. Nie chcą oddawać go innym rybom. Ale jak tata samica (która była mężczyzną) później zachodzi w ciążę bez partnera? Otóż każdy bezpłodny samiec zamieszkujący ten konkretny ukwiał, który niańczył niesforną ikrę szefostwa, członek gwardii samczej, staje się potencjalnym kandydatem dla samicy. Zostaje nim najwyżej postawiony w hierarchii osobnik.
![]() |
| Mały test: który błazenek jest kobietą? |
Zostawiając już w spokoju ich hermafrodytyzm sekwencyjny należy wyjaśnić pewną kwestię. Jak to się dzieje, że zamieszkujące ukwiały amfipriony nie są zabijane przez te osiadłe bezkręgowce? Otóż ciało błazenków pokrywa maskujący śluz, dzięki któremu są jak rybie ninja. Ukwiał nic nie podejrzewa i bierze je za koralowce. I tak sobie żyją w zgodzie i symbiozie, w zdrowiu i chorobie... A jednak nie. Jeśli rybka zostanie ranna, wtedy bariera ochronna nie działa na podejrzliwe ukwiały, Taki osobnik ginie na miejscu.
Wszyscy pamiętamy, że Nemo nie miał matki ani rodzeństwa. Zaatakowała i pożarła je wielka barakuda. W takim razie Marlin powinien już dawno przejść przemianę zewnętrzną i stawić czoła swej kobiecej naturze. Ale filmy jak zwykle kłamią i nie warto czerpać z nich żadnej wiedzy.
Ciekawe, czy jego męskie, waleczne serce stałoby się kobiece...
...........................................................................................................
admonish - upomnieć



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz